niedziela, 18 sierpnia 2019

"Trinkets" Kirsten Smith


"Trinkets" Kirsten Smith

Wielbiciele platformy Netflix mogą kojarzyć serial Trinkets, który pojawił się 14 czerwca 2019 r. Serial oparty jest na książce, o tym samym tytule, napisanej przez Kirsten Smith. Co skusiło mnie do sięgnięcia po tę książkę? Nie jestem fanką seriali, lecz większe prawdopodobieństwo, że go obejrzenia jest wtedy gdy mam w zasięgu ręki książkę, która była pomysłem do stworzenia adaptacji. W ten o to sposób książkę przeczytałam, serial zaczęłam oglądać i podzielę się z Wami swoją opinią o książkowej wersji Trinkets.






Nr. recenzji: 300

Tytuł: "Trinkets"
Autor: Kirsten Smith
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Liczba stron: 325
Data polskiego wydania: 19 czerwca 2019
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 5/10
Autor recenzji: Daria Pogodzińska






Trzy dziewczyny z całkiem innych światów uczęszczają do grupy Anonimowych Kleptomanów. Zostały do tego poniekąd zmuszone, po tym jak każda została nakryta na przestępstwie. Moe uważana jest za twardzielkę, chodzi na monotonne spotkania, na których co jakiś czas słychać chrapanie starszego pana oraz narzekania na świat przez kurę domową. Monotonia spotkań zmienia się po tym jak na salę wkracza Elodie, przeciętna dziewczyna, nowa w szkole. Za nią dołącza Tabitha, popularna dziewczyna, mająca bogatych rodziców, przystojnego chłopaka. Mogłoby się wydawać, że dziewczyny nie znajdą wspólnego języka, ale łączy je jedna rzecz, lubią gromadzić to, za co nie zapłaciły.  O ich odmiennych charakterach można po prostu powiedzieć, że przeciwieństwa się przyciągają.


Z książki można wyciągnąć wiedzę na temat przyjaźni. Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że przyjaźń między różniącymi się osobami nie jest w stanie przetrwać. „Trinkets” pokazuje, iż mimo różnej pozycji społecznej, majątku, czy rodziny, osoby mogą zostać sobie bliskie. Tabitha stwierdziła, że nowo poznanymi koleżankami otwiera się bardziej niż przed dziewczynami z którymi przyjaźni się od dawna. Podoba mi się to, że więcej jest motywu przyjaźni niż miłości. Postacie zostały wykreowane w taki sposób żeby łatwo je było zapamiętać, odróżnić, przez konkretne cechy którymi się wyróżniają. Żadna z dziewczyn nie irytowała mnie, przyjemnie mi się o nich czytało. Okładka przypadła do mojego gustu. Przez głównie panujący odcień pastelu jest miła dla oka oraz niezwykle dziewczęca i młodzieżowa.


Mój główny zarzut dla tej książki to nuda. Pomysł na fabułę, kradzieże, spotkania grupy to elementy ciekawe, a czytając tak tego nie odbierałam. Mimo iż narracja jest prowadzona z trzech perspektyw to opisywane przez dziewczyny przeżycia nie różnią się w znaczący sposób, a czasami jest to te same zdarzenie tylko z innej perspektywy. Po fabule w której znaczącym elementem są kradzieże spodziewałam się, że będą one opisane w zaskakujący sposób z dreszczykiem emocji. No niestety, nie było to zaskakujące, ani tym bardziej z napięciem sięgającym zenitu. Czytając myślałam o tym, może zaraz coś się wydarzy, może zaraz będzie jakiś zwrot akcji, doszłam do końca i klapa.


Podsumowując, pomysł na fabułę, kreację bohaterów oraz sposób opowiadania historii jest bardzo interesujący. Przyznam, że nie czytałam powieści w której tak ważną rolę odgrywały by kradzieże, więc jak dla mnie było to coś nowego. Na plus okładka która jest miła dla oka oraz całe wydanie książki. Z książki przekaz jaki wyciągnęłam, to, że przyjaźń między różnymi osobami jest realna. Zawiodłam się na akcji, wątki poboczne mogłyby być bardziej opisane, by nie skupiać się wyłącznie na głównym temacie. Czy jest to powieść warta polecenia? Ciężko mi jest ją polecić z czystego serca, ale książkę czytało się lekko i szybko. Z drugiej strony nie była całkiem zła, żebym ją odradzała. Dla mnie jest to 5/10


Autor recenzji: Daria Pogodzińska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)