Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novea Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novea Res. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 września 2025

"Anioły z rzeźni" - Kevin Nolbert

19:00:00 0 Comments

Ludzki umysł jest pełen tajemnic i ciekawostek, jednak kryje w sobie również wiele zagrożeń dla nas i naszego otoczenia. Każdy z nas słyszał minimum raz w swoim życiu nazwy różnych chorób psychicznych typu schizofrenia, depresja i wszelkiego rodzaju zaburzenia. Te choroby już nie odstąpią ludzkości, a leczyć można je tylko objawowo, niewiele można wyleczyć, aby uniknąć nawrotów. Nie każdy lek i nie każda terapia może zadziałać, w głowie zawsze coś zostaje.





Tytuł: "Anioły z rzeźni"


Autor: Kevin Nolbert


Liczba stron: 183


Data wydania: 2025


Wydawnictwo: Novae Res


W moim odczuciu: 5/10


Autor recenzji: Natalia Paterek






"Gdy już nie masz nic do stracenia, możesz pozwolić sobie na wszystko".



Na szczęście mamy takie osoby jak psycholodzy, psychiatrzy, terapeuci itp. Wiele osób uważa, że oni doskonale sobie radzą ze sobą mimo tego, że słuchają naszych problemów i rozterek. Wiecie jednak... Że to tylko ludzie... I też mogą postradać rozum. Najgorsze jest to, że oni doskonale o tym wiedzą. Robert Arseńczuk, psychiatra i psychoterapeuta to świadomy swoich wad cynik. Drwi ze wszystkiego, łamie zasady etyki lekarskiej i prowadzi destrukcyjny styl życia, który zaburza mu rzeczywistość. Wszystko się zmienia, gdy poznaje Martę - kobietę pracującą w tym samym zawodzie w gabinecie obok. Poznanie Marty sprawiło, że Robert na nowo wierzy w ludzi, a jego cynizm i narcyzm zanikają. Jednak szczęście z kobietą zostaje mu odebrane, wstrząśnięty tragedią lekarz stawia sobie jeden cel - znaleźć winowajcę. W realizacji tego celu pomagają i jednocześnie przeszkadzają jego pacjentki - bliźniaczki, z którymi nawiązał patologiczną relację. Główny bohater nie cofnie się przed niczym, by odkryć prawdę.



Gdy zobaczyłam ten tytuł, coś mnie poruszyło, abym to przeczytała, Książka jest krótka, a skoro jest rok szkolny, to uznałam, że taka mała książka dobrze mi zrobi. Jestem typem osoby, co ma dość mocną psychikę, jeśli chodzi o książki i z chęcią sięgam po "trudniejsze książki" jak ta. Ta opowieść jest pisana dość trudnym, wulgarnym językiem, który idealnie opisuje głównego bohatera. Okładka książki od razu mi się spodobała, trochę oddaje mój klimat szarych, zimnych kolorów. Z plusów mogę jeszcze dodać, że czcionka i jej wielkość jest przyjemna i łatwiej się czyta większe litery, to moim zdaniem ogromny plus, bo bardzo mi to ułatwiło życie.



Przejdę do minusów, których jest  trochę więcej. Tak jak wyżej wspomniałam, że język idealnie opisuje głównego bohatera, tak jego trudność i wulgarność mnie trochę odtrącała. W książce było zawarte kilka rzeczy o charakterze seksistowskim, co też mnie odrzuciło, nie było tego dużo, ale to wystarczyło, abym się zniechęciła, poczułam się po prostu urażona. Przyczepię się do fabuły, na początku fabuła się rozwija dość wolno, ja po prostu wyczekiwałam wielu momentów i czułam, że nie mogę się już doczekać. A gdy nadchodziło zakończenie (bo do zakończenia zostało 30 stron) to nagle fabuła przyspieszyła jak pstryknięcie palcami. Jeśli chodzi o patologiczną relację z bliźniaczkami, to fakt, była patologiczna, ale myślałam, że będzie bardziej patologiczna i trochę się rozczarowałam. 



Cała książka na ogół jest dość trudna i porusza tematy bardzo ciężkie i nieprzyjemne dla niektórych odbiorców. Jednak ta opowieść idealnie pasuje na chłodny, deszczowy, jesienny wieczór razem z herbatą. Dzięki tej książce poczułam vibe jesieni, ale nie sądzę, abym kiedyś przeczytała to ponownie. Jeśli lubicie eksperymentować z własnym gustem czytelniczym, to zacznijcie od tej książki.

czwartek, 21 sierpnia 2025

"Tolienesse. Pani Drzewna" - J.D. Feliks

18:00:00 0 Comments
Natura najczęściej jest przedstawiana jako coś dobrego, sprawiedliwego i boskiego. W ubiegłych wiekach fauna i flora odgrywały kluczową rolę w utworach literackich np. fraszkach, wierszach lub balladach jako coś do wyznaczania sprawiedliwości (np. porażenie piorunem Balladyny, aby ją ukarać za jej czyny). Były też utwory wysławiające przyrodę, dziękując jej za wszelkie dobra, którymi nas obdarowała. 



Tytuł: "Tolienesse. Pani Drzewna"

Autor: Janusz Dominik Feliks

Liczba stron: 553

Data wydania: 2025

Wydawnictwo: Novae Res

W moim odczuciu: 4/10

Autor recenzji: Natalia Paterek


  

 "Natura daje życie. I może je odebrać"


W opowieści J.D. Feliksa - "Tolienesse. Pani Drzewna" uosobiona natura oślepiona wizją świata bez ludzi postanawia obrócić wszystko w pył, spala pamięć, zatruwa serca i karmi las gniewem. Bohaterowie tej książki mają mało czasu, aby powstrzymać Panią Drzewną. Do takiego obrotu spraw doprowadziły przełomowe wydarzenia m.in. spór między braćmi - brat powstał przeciw bratu. Natura dogorywa, a wszystko to przy udziale pani Drzewnej. Na jej drodze stają Bortaniel - chłopiec ze znamieniem w kształcie klucza oraz Dauremia - córka zamordowanego regnora (inaczej władcy). Połączeni przez los, rozdzieleni przez wybory. Razem przemierzają krainy pełne wielu niebezpieczeństw. Czeka ich trudna podróż do wnętrza mroku, przeszłości, o której wszyscy zdążyli zapomnieć i lśniącego drzewa, które pamięta zbyt wiele. Jeśli zawiodą, Tolienesse czeka zagłada - wszystko stanie w płomieniach. Bortaniel i Dauremia mogą przepłacić zwycięstwo życiem.


Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości, bo jestem dość ciekawską osobą. Okładka wywołała we mnie mnóstwo emocji, jak i pytań typu „co ona może oznaczać?”. Ta książka, a zwłaszcza część tytułu - „Pani Drzewna” skojarzyła mi się z „Babcią Wierzbą” z filmu Walta Disneya „Pocahontas”. Jak byłam mała, to uwielbiałam to oglądać, a dzięki okładce przypomniałam sobie o istnieniu tej bajki, co skłoniło mnie do obejrzenia jej po tak długim czasie. Świat jest świetnie przedstawiony w tej opowieści, co jest ogromnym plusem dla książki. Bardzo urzekły mnie imiona bohaterów, podobają mi się i idealnie pasują do tej historii, moim zdaniem brzmią tak magicznie i tajemniczo. Uosobiona natura to po prostu coś, czego szukałam, bo mimo że do lektur obowiązkowych w szkole nie mam głowy, tak do uzupełniających/pobocznych utworów literackich typu ballady i fraszki mam zamiłowanie. Tam w większości występują uosobione zjawiska przyrodnicze i to powoduje, że chcę to czytać lub słuchać i to motyw uosobienia fauny i flory skłonił mnie do przeczytania i zrecenzowania tej książki.


Mimo kilku plusów, które dostrzegłam w tej książce, zdecydowałam się zakończyć jej lekturę mniej więcej w połowie. Sama w sobie nie jest zła – ma swój klimat, a momentami potrafi zaciekawić – jednak dla mnie fabuła okazała się zbyt monotonna i powolna. Zabrakło mi wyrazistych zwrotów akcji oraz czegoś, co sprawiłoby, że naprawdę chciałabym sięgnąć po kolejne rozdziały. Nie twierdzę, że to zła książka – po prostu nie trafiła w mój gust i oczekiwania. Być może kiedyś dam jej jeszcze jedną szansę, ale na ten moment zwyczajnie nie czuję potrzeby, by wracać do niej. Wydaje mi się, że gdyby fabuła była bardziej dynamiczna i nieco inaczej poprowadzona, oceniłabym ją dużo wyżej. 


Każdy z nas ma inny próg tolerancji na „nudę” w książkach, więc to, co dla mnie okazało się monotonne, komuś innemu może przypaść do gustu. Jeśli jesteś fanem gatunku fantasy, istnieje spora szansa, że ta historia przypadnie Ci do serca. Może właśnie Tobie się spodoba?




środa, 6 sierpnia 2025

"Perfectly Imperfect" - Klaudia Grubba

11:00:00 0 Comments

Jako ogromna fanka hokejówek nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnej z nich, tym bardziej że jest to debiutancka powieść polskiej autorki. Jak już po licznych recenzjach możecie się domyśleć, mam do nich słabość, ze względu na to, że łączą wszystko to, co lubię i właśnie te elementy sprawiają, że tak chętnie sięgam po historie osadzone na ludzie, czasem szukając rozrywki, innym razem emocji, ale zawsze licząc na, coś więcej niż tylko przebrnięcie przez historię.




Tytuł: Perfectly Imperfect

Autor: Klaudia Grubba

Data wydania: 24.06.2025

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 326

Moja ocena: 3/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




W trakcie gry obowiązują zasady. Poza lodowiskiem można je łamać...

Po bolesnym rozstaniu Emma Wilson przyrzeka sobie jedno – żadnych chłopaków, a tym bardziej żadnych hokeistów. Zwłaszcza takich jak Jason Monroe, przystojny kapitan drużyny uniwersytetu, na którym właśnie zaczęła studia. Emma robi wszystko, by trzymać się od niego z daleka, ale los ma wobec niej inne plany. Awaria w akademiku nieoczekiwanie zmusza ją i jej przyjaciółki do zamieszkania z braćmi Monroe. A stąd już prosta droga do upadku… Z każdym dniem mury wznoszone przez Emmę pękają coraz bardziej. Między nią a Jasonem zaczyna kiełkować uczucie, któremu nie sposób się oprzeć. Jednak hokeista nie zdradza jej wszystkiego. Pod maską popularnego sportowca skrywa oblicze chłopaka zmagającego się z trudną przeszłością. Wkrótce bolesne tajemnice staną się realnym zagrożeniem – nie tylko dla ich skomplikowanej relacji, lecz także… życia.


W ostatnim czasie polubiłam również sięganie po debiuty, po to, by obserwować, jak rozwinie się dany autor i zwrócić uwagę na różnice pomiędzy debiutem a kolejnymi historiami. Tym bardziej sięgnięcie po dany tytuł staje się dla mnie oczywistością, gdy łączy hokejowy romans z byciem debiutem.


Niestety nie zawsze wszystko jest tak, jak powinno, tym bardziej, gdy podchodzimy do czegoś z wysokimi oczekiwaniami. W tym przypadku bardzo szybko doznałam rozczarowania. Już pierwsze rozdziały były dziwne w odbiorze, niby nie było w nich nic złego, ale z drugiej strony pozostała gorycz. Pojawiały się usilne próby stworzenia między bohaterami napięcia, które wychodziły sztucznie i niezręcznie, autorka na siłę próbowała doprowadzić do zbliżenia pomiędzy bohaterami i to byle którymi, ważne po prostu, aby to się pojawiło, co odczułam nie jako historię, którą autorka opowiada, a napisaną według punktów do odhaczenia, gdzie kolejność i czas ich był już dawno określony, a to, że jednak nie pasuje to do danej sytuacji, nie miało znaczenia. 


Nie pomagał również styl pisania autorki, bardzo sztywny i sztuczny. Widać, że autorka stara się budować napięcie i emocje, ale wszystko to wypada niespójnie i wymuszenie. Zwłaszcza w scenach konfrontacji lub tych bardziej emocjonalnych, gdzie język powinien nieść ciężar tego, co dzieje się między bohaterami, a zamiast tego robi się drętwo i przesadnie teatralnie. 


W tym wszystkim wciąż miałam nadzieję na dobrą kreację bohaterów. Niestety zamiast postaci, które mają jakieś osobowości, dostajemy zlepek schematów i po raz kolejny trzymanie się ustalonego planu. To nie są bohaterowie, którzy opowiadają swoje historie, a odgrywają rolę, bo tak nakazuje im plan fabularny. W teorii mieli być niedoskonali, ale prawdziwi, w praktyce wypadli sztucznie i bez większego zaangażowania. Nawet wtedy, gdy poruszane były trudniejsze wątki, wszystko działo się zbyt szybko albo zbyt płasko, by mogło wywołać jakiekolwiek emocje. Emma miała być silną, zranioną dziewczyną, która uczy się stawiać granice, jednak zupełnie się tego nie trzyma. Na początku deklaruje, że nie angażuje się w relacje, zwłaszcza z hokeistami, po to, by bez żadnego realnego powodu, parę stron dalej zapomnieć o tym. Co do Jasona, jego “tajemniczość” nie budzi ciekawości. To typowy chłopak z problemami, o których niby wiemy, ale nie mamy szansy ich zrozumieć – bo nie zostają realnie pokazane, tylko wspomniane mimochodem. 


Podsumowując “Perfectly Imperfect” autorstwa Kladia Grubba to historia, która niestety nie spełnia nadziei, jakich w niej pokładałam. Mimo że na pierwszy rzut oka zapowiadała się jak coś, co idealnie trafi w mój gust, to bardzo szybko okazało się, że tak nie będzie. Z żalem stwierdzam, że ta książka nie zapadnie mi w pamięć, nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że była nijaka. 

piątek, 7 marca 2025

"Piosenka ostatniej nocy" - Joanna Kacprzak

18:30:00 0 Comments

Cierpienie - daje nam doświadczenie. Tajemnice - sprawiają ból. Przebaczenie - przynosi ukojenie.




Tytuł: Piosenka ostatniej nocy


Autor: Joanna Kacprzak


Data wydania: 22.01.2025


Wydawnictwo: Novea Res


Liczba stron: 444


Moja ocena: 7/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Niekiedy to, co straciliśmy, powraca do nas w najmniej oczekiwanym momencie!
Emory Henderson wie, czym jest cierpienie. Brutalne rozstanie z Greysonem Sheridanem rzuciło jej życie w otchłań mroku, a marzenia o muzycznej karierze rozpadły się na kawałki. Po latach spotykają się ponownie – ona, próbująca odbudować swoje życie z popiołów przeszłości, i on, gwiazda rocka otoczony blaskiem sławy. Ich drogi splatają się na nowo, a minione wydarzenia powracają niczym widma, odkrywając przed nimi głęboko skrywane tajemnice. W cieniu pogróżek, niewyjaśnionych zdarzeń i niegasnącego uczucia Emory i Greyson odnajdują siebie na nowo, wyruszając w trudną podróż ku przebaczeniu i odkryciu prawdy, która może okazać się równie bolesna, co wyzwalająca.


Od wielu lat dużą sympatią darzę książki, w których pojawia się wątek muzyki, niezależnie czy stanowi on tylko tło, czy odgrywa kluczową rolę w fabule. Już samo jej pojawienie się wiele zmienia, nie tylko w moich odczuciach, ale również w samej historii - potrafi oddać emocje bohaterów, w sposób, w jaki słowa czasem zawodzą, a gdy zostanie wpleciona w narrację, sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej poruszająca. Właśnie dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po „Piosenkę ostatniej nocy”, licząc na historię, która nie tylko wzruszy, ale i zostawi po sobie ślad.


Wiele obaw przy debiutach budzi styl pisania i to on wielokrotnie wpływał na to, że decydowałam się odłożyć daną historię na bok. W tym przypadku jednak pojawiło się coś zupełnie odwrotnego, co można nazwać wręcz niemocą by choć na chwilę, odłożyć książkę na bok. Styl autorki jest bardzo przyjemny — lekki, ale jednocześnie aż kipiący emocjami. Opisy nie tylko nie nudzą czytelnika, ale budzą jeszcze większą ciekawość. Dużym plusem jest także subtelna atmosfera nostalgii i tęsknoty, która przewija się przez całą historię, nadając jej wyjątkowego charakteru. Jedyny mankament, jaki dostrzegam, to wpadanie w błędne koło autorki. Chcąc uniknąć powtórzeń imienia, zaczyna bardzo często używać sformułowań: czarnowłosy, ciemnowłosy itp.

Pochwała należy się również w kwestii kreacji bohaterów, każda z postaci jest ciekawa i wnosi coś do fabuły. Dodatkowo co ważne postacie drugoplanowe odgrywają, tutaj większą rolę niż można by się tego spodziewać, nie stanowią jedynie tła dla głównej historii, ale prezentują swoje odrębne. Co do samych głównych postaci - Emory i Greysona nie mam zastrzeżeń. Emory to bohaterka, którą łatwo polubić, zwłaszcza za jej autentyczność i wewnętrzną siłę. Nie jest wyidealizowana, ma swoje słabości i wątpliwości, co sprawia, że jej emocje wydają się prawdziwe. Greyson z kolei to postać o bardziej skomplikowanej naturze, pełna sprzeczności i wewnętrznych konfliktów. Fabuła to połączenie emocjonującej historii miłosnej z muzycznym klimatem, który nadaje jej wyjątkowego charakteru. Akcja rozwija się w odpowiednim tempie, dając czas na poznanie bohaterów i ich wewnętrznych rozterek. Choć opiera się na dobrze znanych schematach, nie brakuje w niej emocji i momentów, które potrafią zaskoczyć.
Podsumowując “Piosenka ostatniej nocy” autorstwa Joanny Kacprzak to bardzo dobra historia, która przy okazji wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać, choć na chwilę. Ciekawi bohaterowie, dobrze poprowadzona fabuła i wątek muzyki sprawiają, że ciężko przejść obok niej obojętnie.


czwartek, 25 kwietnia 2024

"Niemoralny układ" - Victoria Black

15:00:00 0 Comments

Związek to nie tylko miłość. To również zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. Namiętność też nie jest bez znaczenia. Jeśli zabraknie jednego z filarów, nawet miłość może nie wystarczyć, by coś naprawić.



Tytuł: Niemoralny układ


Autor: Victoria Black


Data wydania: 29.02.2024


Wydawnictwo: Novea Res


Liczba stron: 288


Moja ocena: 6/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka






Vanessa, ambitna dziennikarka „New York Timesa”, postanawia zawalczyć o siebie, dlatego decyduje się na rozwód z Liamem, znanym lekarzem. Aby wyrzucić z głowy bolesne wspomnienia, kobieta zatraca się w pracy, w której nagle pojawia się szansa na wymarzony awans. Warunek jest prosty: Vanessa musi napisać artykuł, jakiego do tej pory nie widziała nowojorska prasa. Niechciany urlop i wizyta u przyjaciółki w Westchester okazują się dla niej niezwykle inspirujące. To właśnie tutaj kobieta poznaje Tony’ego Hawthorna, niepokornego prawnika, którego brawurowy styl życia jest głównym tematem spragnionych sensacji tabloidów. Vanessa zdaje sobie sprawę, że nie będzie miała lepszej okazji do zdobycia wymarzonego materiału. By osiągnąć swój cel, musi tylko wziąć udział w niewinnej intrydze i wykazać się pewnymi zdolnościami aktorskimi. Stworzony scenariusz może okazać się jednak dużo bardziej pociągający niż prawdziwe życie…



W każdym kryje się po trochu dobrych i złych cech. Wszystko zależy od tego, co zacznie nas definiować.



Czasem decydujemy się, sięgnąć po kolejną książkę tego samego autora bądź autorki z nadzieją na odkrycie czegoś, co zachwyci nas. Czasem jednak rozczarowanie wywołane wcześniejszą lekturą jest zbyt duże, a powstała blokada, by sięgnąć ponownie, rośnie ku górze, będąc coraz trudniejszą to przeskoczenia. Tak właśnie czułam się sięgając po najnowszą książkę autorstwa Victorii Black “Niemoralny układ”, mimo wszystko zdecydowałam się dać kolejną szansę autorce. . Czy "Niemoralny układ" okaże się być lekturą, która przewyższy moje oczekiwania? 



Zacznijmy od kwestii, która już w pierwszej książce autorki rzuciła mi się w oczy, mianowicie ciekawy styl pisania, który mimo tego, że jest prosty i niewyróżniający się, ma w sobie coś, dzięki czemu mimochodem chcemy poznawać więcej i więcej. W odniesieniu do całości stanowi on zaś jeden z lepszych aspektów, dzięki któremu przychylnej patrzę na fabułę.



Skoro jesteśmy już przy niej, zostańmy tutaj na dłużej. Z pozytywnych aspektów , już po paru stronach widać zmianę w prowadzeniu fabuły, zdecydowanie jest ona na plus. Mimo połączenia wielu motywów jest to zrobione bardzo przemyślanie i nie pojawia się przepych.  Urzekło mnie to bardzo łatwo i przyjemnie zostało zbudowane napięcie między bohaterami, które towarzyszyły aż do samego końca. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem okazał się sposób poprowadzenia relacji między Vanessą a Tonym. Nie rozwija się ona ani od wrogów, ani od przyjaciół, a od nieznajomych i choć na rynku wydawniczym mamy do czyniena z wieloma takimi historiami, jest ich zdecydowanie za mało, dlatego cieszę się, że autorka postawiła przełamać ten schemat.



Co do samych bohaterów,  czytelnicy spotykają dwie wyraziste postaci - Vanessę i Tony'ego - których burzliwe losy stanowią serce romansu przepojonego emocjami i napięciem. Vanessa jest  odważna i niezależna. Tony, tajemniczy i przystojny, wciąga ją w wir uczuć, które prowadzą do niebezpiecznej gry między lojalnością a miłością. Ich wzajemne przyciąganie jest nie do odparcia, a ich relacja rozkwita w dramatycznych okolicznościach, testując granice poświęcenia i oddania. Vanessa i Tony to nie tylko bohaterowie, ale również symbol romantycznej walki o szczęście i spełnienie, które porusza serce czytelnika i pozostawia go w napięciu do samego końca.



Samotność potrafi być wredną suką, ale miłość to jej jeszcze wredniejsza bliźniaczka.


Podsumowując, uważam “Niemoralny układ” autorstwa Victoria Black za książkę wartą uwagi, jeśli lubicie pełne namiętności romanse biurowe. Bohaterowie, w tym wyraziste postacie Vanessy i Tony'ego, dodają głębi i autentyczności opowieści, tworząc romans, który nie tylko wzrusza, ale również wciąga i zapada w pamięć. Mimo tego, jak pozytywnie zaskoczyła mnie to historia, jest ona również tą, która przy innych nie zapada w pamięci, jednak na pewno kiedyś do niej powrócę.

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.


czwartek, 14 marca 2024

"Ferveny love" - Scarlett H.Lovers

12:00:00 0 Comments

Miłość jest jak cień człowieka - kiedy uciekasz, to cię goni: kiedy ją gonisz, ona ucieka.




Tytuł: Fervency love

Autor: Scarlett H.Lovers

Data wydania: 02.06.2024

Wydawnictwo: Novea Res

Liczba stron: 552

Moja ocena: 6/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Miłość może cię rozgrzać lub poparzyć Nastoletnia Abigail Brooks dorastała w przekonaniu, że nie jest wystarczająca. Właśnie to sprawiło, że przez lata dziewczyna wzniosła wokół siebie mur obojętności. Gdy los niespodziewanie postawił na jej drodze Connora, ta bariera zaczęła się kruszyć Chłopak od początku jawił się jako całkowite przeciwieństwo Abigail, ale wystarczyło jedno spojrzenie, by między nimi zaiskrzyło. Mimo że codzienność Connora wypełniają kumple, używki i imprezy, w krótkim czasie to właśnie on staje się dla Abigail najważniejszym człowiekiem na świecie. Każde ich spotkanie obfituje w emocje, które tworzą wulkan gotowy wybuchnąć w każdej chwili. Oboje nie zdają sobie jeszcze sprawy, ile cierpienia oraz wyrzeczeń będzie ich kosztowało utrzymanie tej relacji. Mimo młodego wieku uczucia oraz pożądanie biorą nad nimi górę. Czy okażą się wystarczająco silni, by przetrwać przetaczające się przez ich związek nawałnice?


Moje ostatnie spotkania z debiutami śmiało, można porównać do sinusoidy, a, jako że mieliśmy już coś najlepszego i najgorszego, pora na książkę, która ma swoje wady i zalety, jednak mimo wszystko plasuje się pośrodku, nie ma w sobie nic, przez co byłabym nią zachwycona, z drugiej stronie nie ma też nic, co przekreśliłoby ją w mojej opinii. Pierwszą kwestią, która rzuca się w oczy, jest to, jak autorka dobrze radzi sobie z motywami, które w świecie literatury zostały już przerobione na wiele sposób, przez co odbierane są jako schematyczne. Tutaj mimo tego, że mamy z nimi do czynienia, autorce udało się je przełamać i na tym, co znane zbudować coś nowego zarazem naprawdę ciekawego. Co do bohaterów, mają swoje lepsze i gorsze strony kreacji, dalej jednak jest ona na dobrym poziomie. Abigail Brooks dorastała z myślą, że nie jest wystarczająca, poskutkowało to wybudowanym wokół siebie murem, chroniącym ją przed innymi, choć i to nie wystarczyło, bo nie da wybudować się ochrony przed osobą, która jest największym krytykiem, czyli przed samą sobą. Do czasu gdy na swojej drodze spotyka Connora, chłopaka zupełnie inny od pozostałych, nieco zbuntowanego, szukającego wrażeń tam, gdzie nie powinien. Relacja między nimi bardzo przypomina mi tą dobrze znaną, ale i znienawidzoną przeze mnie z serii Afer między Tessą a Hardinem, choć tutaj poziom toksyczności jest nieco mniejszy. Ich związek opiera się głównie na zbliżeniach, jednak widzimy również rozmowy pary, obserwujemy to, jak się poznają, jak się do siebie zbliżają i to, jak się docierają. Podsumowując, uważam “Fervency love” autorstwa Scarlett H.Lover za historię, która ma w sobie to coś, dzięki czemu z chęcią poznam kolejne książki autorki. Nie jest to idealna książka, są małe błędy logiczne czy powtórzenia jednak przy ciekawej historii, która jest debiutem, można przymknąć na to oko. Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.


wtorek, 12 marca 2024

"Bądź blisko mnie" - Klaudia Krawczyk

12:00:00 0 Comments

To nie jest takie proste jak sobie wyobrażasz. Łatwiej jest zranić, zniszczyć, trudniej jest przepraszać, ale chyba jeszcze trudniej jest wybaczać.




Tytuł: Bądź blisko mnie

Autor: Klaudia Krawczyk

Data wydania: 14.02.2024

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 264

Moja ocena: 2/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Nie tylko dorośli muszą podejmować dorosłe decyzje Miłość, przyjaźń i poświęcenie - te trzy słowa definiują życie Victorii Taylor, nieśmiałej siedemnastolatki, która właśnie rozpoczyna ostatni rok nauki w East Side High School. Jej codzienność byłaby spokojna i poukładana, gdyby nie problemy z Kyle'em, szkolną gwiazdą. Nieustanne zaczepki oraz prowokacje sprawiają, że Victoria i jej przyjaciółka Kate niemal każdego dnia wracają do domu poirytowane. Wszystko się zmienia, gdy po kolejnej ostrej wymianie zdań dziewczyna ulega wypadkowi. Nieoczekiwanie w Kyle'u budzą się wyrzuty sumienia. Pragnie się zmienić i naprawić swoje zachowanie. Na dodatek Jason, chłopak Victorii, wyznaje jej długo skrywany sekret. Wkrótce okaże się, że to dopiero początek niespodzianek, jakie los przygotował dla dziewczyny "Bądź blisko mnie" to przejmująca opowieść o miłości, lojalności i nieodwracalnych konsekwencjach, które niesie ze sobą podejmowanie trudnych wyborów.


Debiuty to zawsze ogromne ryzyko dla czytelnika, wydawnictwa czy autora. To od nich zależy postrzeganie dalszej twórczości, ale i odbiór kolejnych książek. Dla mnie debiuty to niesamowita przygoda, która weryfikuje czy dany styl pisania, sposób kreacji wpasowuje się w moje upodobania czytelnicze i nawet jeśli żaden z tych elementów nie przemawia do mnie, lecz autor w jakiś sposób zaintrygował mnie, wiem, że jego twórczość jest warta mojej uwagi. 


Niestety nie zawsze trafiają się książki, które w mojej opinii mają coś w sobie i choć staram dostrzec choćby mały pozytyw, niekiedy jest to ciężkie. Dokładnie tak jest w przypadku “Bądź blisko mnie” - historii, która swoim opisem ogromnie zainteresowała mnie, dodatkowo słyszałam same pozytywne opinie, także nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Wszystko to poskutkowało jedynie jeszcze większym rozczarowaniem.


Bardzo ważnym elementem w mojej opinii jest styl pisania, to on nadaje barwy i tonu całej historii, ale również buduje więź między książką a czytelnikiem. Nie będę ukrywać, ale w przypadku tej historii sprawił, że poznawanie losów Victorii Taylor było katorgą. Mimo prostej budowy i niewymagającego słownictwa nie pasuje to do książki skierowanej dla młodzieży dodatkowo składnia zdań, która pozostawia wiele do życzenia.


Co do bohaterów jestem totalnie na nie. Przez całość historii są wiecznie zagubieni, niezdolni do rozwiązania nawet najprostszych problemów, co czyni ich frustrującymi i irytującymi. Ich reakcje na wyzwania, zamiast być realistyczne i dojrzałe, są przesadnie emocjonalne i dziecinne. Często popełniają błędy, które wydają się wręcz absurdalne i niemożliwe do zrozumienia zwłaszcza gdy według kreacji autorki, mają być niesamowicie dojrzali


Podsumowując, uważam “Bądź blisko mnie” autorstwa Klaudii Krawczyk za historię, która miała niesamowity potencjał, jednak zbyt wiele rzeczy już na samym początku poszło, nie tak jak powinno. Infantylni bohaterowie, styl pisania autorki, który jest nieprzyjemny i nużący to nie jest coś, co sprawia, że chcę sięgać po książkę.


Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.


wtorek, 13 czerwca 2023

"I promise you" - Z.K. Marey

00:00:00 0 Comments

Oszalałam. Mój umysł został całkowicie wyłączony, a te wszystkie czerwone flagi, które widziałam w jego obecności, nagle odeszły. Niebezpieczeństwo przestało istnieć, ostrzeżenia straciły jakiekolwiek znaczenie. Dlaczego?




Tytuł: I Promie you


Autor: Z.K. Marey


Data wydania: 09.06.2023


Wydawnictwo: Novae Res


Liczba stron: 280


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Co musi się stać by Cameron Lawrence, zrezygnował ze zdobycia kobiety? Bo na pewno nie zrezygnuje, gdy przy pierwszym spotkaniu dostanie od niej z liścia i jasno zostanie poinformowany, iż nie ma u niej szans.  To tylko zaostrzy jego chęć, by pokazać, iż może być wartym zaufania i zdobycia kobiety, na której po raz pierwszy zacznie mu w pełni zależeć. Jednak nie będzie to takie łatwe, jak może się wydawać. Gdyż jego ukochana, próbując złapać go w pułapkę, sama wpadnie w sidła uczuć. Jak potoczy się relacja między Cameronem a Scarlett? Co takie uknuje Scarlett?



O historii Scarlett i Camerona dowiedziałam się dzięki twitterowi i publikacjach autorki, które sprawiły, że całość zapowiadała się naprawdę obiecująco. Mimo iż miałam co do niej mieszane uczucia, starałam się podejść jak najbardziej neutralnie. Końcowo historia ta okazała się czymś, czego w tym momencie potrzebowałam, lekka, przyjemna i pełna humoru. Jednak nie była to miłość od pierwszych stron, gdyż sam początek nie za bardzo mnie zaciekawił, troszkę nudził i ciężko było mi się wciągnąć w akcję, jednak gdzieś po stu stronach znalazłam “to coś” i ciężko było mi się oderwać. Wiele razy płakałam ze śmiechu przez zachowanie bohaterów. Ich uczucia do siebie są oczywiste, lecz oni mają różowe okulary na nosie, co w niektórych momentach bywało bardzo komiczne.



Jak już jesteśmy przy bohaterach, to warto wspomnieć coś więcej o nich. Pewne jest to, że nie da się nie polubić, ich wykreowanie jest bardzo dobre, a to jacy są w połączeniu, stanowi coś cudownego. Scarlett jest duszą artystyczną, lubi malować, a głową ciągle buja w obłokach. Jest spokojna, ma wyznaczone cele, do których chce dążyć i przede wszystkim nie miesza się w intrygi, chyba że chodzi o pewnego aroganckiego, dupka… Cameron Lawrence ma przypiętą łatkę playboya, jest arogancki, ale i bardzo charyzmatyczny. Może zabrzmieć to dziwnie, jednak sprawia wrażenie, mężczyzny, który kobiety traktuje jako zdobycze, a ich złamane serca jako trofea, chyba że na jego drodze stanie ta jedyna, wtedy staje się zawzięty, by pokazać jej, że zasługuje na nią. 



Jeśli chodzi o postacie drugoplanowe, muszę przyznać, że czasem gubiłam się, kto jest kim, lecz świetnie się bawiłam, próbując rozróżnić ich. Coś, co najbardziej mnie urzekło to relacja między bohaterami, która jest zdecydowanie jedną z lepszych, jaką można zbudować w grupie przyjaciół. To jakim oparciem są dla siebie, jak troszczą się i próbują, rozumieć nawzajem jest bardzo urocze. 



Podsumowując, uważam “I promise you” autorstwa Z.K.Marey za historię, po którą warto sięgnąć, nie tylko ze względu na dawkę humoru, jaką dostarcza, ale i bohaterów, którzy są cudownie wykreowani i stanowią wiele różnych charakterów. Zdecydowanie autorce należy się również pochwała za bohaterów drugoplanowych, którzy są dopracowani, a ich życie jest na tyle ciekawe, że z chęcią poznałabym ich historie w osobnych książkach. 



Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.



wtorek, 6 kwietnia 2021

"W blasku cieni" - Wiktoria Piotrkowska

11:19:00 0 Comments

 Kłamstwa przybierają różną postać. Począwszy od niewinnego utajenia niektórych informacji, do wymyślenia zupełnie innej rzeczywistości, nie ma kłamstw dobrych. Niewinne kłamstewka może tylko na chwilę koją nerwy i dają fałszywą nadzieję, ale co dalej? Sprawy się komplikują — brniemy w to i brniemy, aż z czasem nawet nie wiemy, w co brnęliśmy. Niekiedy po prostu lepiej wyznać najszczerszą prawdę. Po co oszukiwać wszechświat, samych siebie i tych wokół? I tak świat jest na tyle okropny i pozbawiony uczuć, że wszystko prędzej czy później wyjdzie na jaw. Lepiej od razu uporać się z cierpieniem niż zwlekać z tym na ostatnią chwilę, by potem przekonać się, jak bardzo byliśmy naiwni. Wiktoria Piotrkowska w swojej debiutanckiej powieści pod tytułem „W blasku cieni”, pokazuje, dlaczego nie warto kłamać i jak bardzo niewinne, drobne kłamstewka mogą zmienić czyjeś życie i pozbawić je szczęścia.




Nr. recenzji: 411
Tytuł: "W blasku cieni"
Autor: Wiktoria Piotrkowska
Data polskiego wydania: 18 luty, 2021
Wydawnictwo: Novae Res
W moim odczuciu: 7/10






Aleksy i Blanka to młode, dosyć świeże małżeństwo, których los doświadczył okropnie. Mimo że już w dzieciństwie musieli zmierzyć się z ogromnym bólem, pozostawiającym na nich nieodwracalne piętno, na tę chwilę jednak mają siebie i nic innego się nie liczy. Ich miłość każdego nowego dnia coraz bardziej rozkwita, a swoje życie wypełniają romantycznymi, szczęśliwymi i uroczymi chwilami. Jednym słowem, każde z nich nie wyobraża sobie egzystencji bez tego drugiego.

Los jest chciwą istotą, która najpierw częstuje nas radościami i przyjemnościami, a potem, kiedy jesteśmy już w pełni szczęśliwy i myślimy, że będzie to trwało wiecznie, chytrze zabiera wszystko to, co najpiękniejsze i najważniejsze.


Pewnego dnia ich małżeństwo zostaje wystawione na ciężką próbę. Pochopne decyzje podejmowane przez Alka mogą wywrócić ich życie do góry nogami, ale również doprowadzić do rozpadu związku budowanym przez tyle lat. W dodatku, niespodziewanie do Krakowa przyjeżdża Paweł — mężczyzna, który na studiach darzył Blankę obsesyjnym i przerażającym wręcz uczuciem. Dziewczyna do dziś pamięta, co stało się po imprezie, na której jej mąż był ochroniarzem..

Czy nieubłagany i nieprzekupny los jest silniejszy niż miłość? Co takiego zrobi Alek i czy będzie to usprawiedliwione? Paweł się zmienił, czy może nadal jest nieobliczanym manipulatorem? 

Tego dowiecie się, sięgając po tę wspaniałą i emocjonującą powieść. Czeka was prawdziwa huśtawka emocjonalna, więc radzę przygotować wam dużą paczkę chusteczek, jakąś przekąskę i ulubioną herbatę.


Książka na pewno nie jest lekka zważywszy, na tematykę jakiej podjęła się autorka. Powiedziałabym bardziej, iż ma charakter moralizatorski. Uczy nas, że warto korzystać w pełni z życia i być całkowicie szczerym z innymi, bo to właśnie szczerość jest najważniejsza. O pięknych cytatach chyba nie muszę pisać, bo sami widzicie, jak bardzo niesamowite one są.

Życie to tylko przygoda, która bardzo szybko przemija i odchodzi w niepamięć.


Błędów gramatycznych czy składniowych nie zauważyłam, ale za to często miałam do czynienia z licznymi powtórzeniami, zwłaszcza przysłówka "flegmatycznie". Mam nadzieję jednak, iż w swoich przyszłych powieściach Wiktoria Piotrkowska to skoryguje.

Ogółem słownictwo nie było trudne ani skomplikowane, czasami wręcz zbyt proste. Przez większość stron denerwowała mnie ta rutyna głównych bohaterów: flegmatycznie wstała z łóżka, wykonała poranną toaletę, zjadła śniadanie i pojechała do pracy. Tu autorka musiałaby jeszcze troszkę popracować, aczkolwiek widzę w niej ogromny potencjał i z chęcią będę śledzić dalsze losy jej kariery.

Wracając do powieści, lekturę czyta się jednym tchem, szybko, aż za szybko i bez zbędnych przerywników typu długie i nużące opisy. Autorka obdarowała nas samymi konkretami. Fabuła nie była jakoś wybitnie rozbudowana, ale muszę przyznać, że pełna niespodziewanych zwrotów akcji oraz realistycznych emocji. Powieść uczy nas, czym jest prawdziwa miłość i przyjaźń, pokazuje oddanie i przywiązanie do drugiego człowieka

Zdecydowanie na plus przedstawienie postaci na samym początku książki. Nie jesteśmy od razu rzucani na głęboką wodę — Wiktoria Piotrkowska daje nam możliwość zżycia się z bohaterami i poznania ich wzruszającej historii. 


Minusów nie doszukałam się zbyt wiele, aczkolwiek moim zdaniem akcja niepotrzebnie tak bardzo przyśpieszyła pod koniec. Jeśli chodzi o uczucie pomiędzy Alkiem a Blanką, wydaje mi się, iż było to troszeczkę sztuczne. Te wszystkie czułe słówka, wyznania miłości i inne, przestały być dla mnie urocze i słodkie po kilku stronach. Rozumiem, autorka chciała jak najlepiej pokazać nam, jak bardzo silna jest relacja tych dwojga, ale nie sądzę, że ciągłe wymienianie się pieszczotliwymi zwrotami miałoby w tym pomóc na dłuższą metę.

Reasumując, idealny wyciskacz łez. Na pewno książka zapadnie mi na długo w pamięci. Nie polecam osobom wrażliwym, bo na pewno szybko się nie pozbieracie. Autorce szczerze gratuluję i życzę dalszych sukcesów, bo powieść ta jak na debiut jest niesamowita!
 
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novae Res.

wtorek, 5 listopada 2019

"Córeczki" Adrian Bednarek

22:35:00 0 Comments
Nr. recenzji: 335
 Tytuł: „Córeczki"
Autor: Adrian Bednarek
Tłumacz: 
Liczba stron: 611
Data polskiego wydania: 09 października 2019
Wydawnictwo: NOVEA RES
W moim odczuciu: 10/10


Przypadkowy splot wydarzeń niczym mały kamyk porusza lawinę, której nie sposób zatrzymać. Losy obcych sobie ludzi splatają się - już na zawsze. A każda kolejna decyzja pociąga za sobą nieodwracalne dla pozostałych skutki... Żądza zemsty, karmiona przez lata, może stanowić doskonały motywator do działania, albo wprost przeciwnie - zaślepiającą siłę destrukcyjną, prowadzącą do kolejnych dramatów. I niech nie zwiedzie Czytelnika słodki i budzący pozytywne skojarzenia tytuł! Próżno bowiem doszukiwać się uroczych elementów w tej mrocznej historii...  

Ewa to atrakcyjna, szczęśliwie zakochana właścicielka małego butiku w centrum Częstochowy. Z uwagi na dobro matki zrezygnowała z marzeń o pracy w policji. Pola natomiast jest zbuntowaną instruktorką pole dance, szczerze nienawidzącą matki. Te dwie kobiety różni niemalże wszystko. A jednak jest coś, co powoduje, że ich historie splotły się na zawsze. Tym wspólnym elementem jest zamaskowany morderca, który przed laty zabił ich siostry. "Bliźniaczki", jak same siebie nazywają, pomimo dzielących je różnic postanawiają wspólnymi siłami odnaleźć człowieka, który zniszczył ich rodziny. Przypadkowy trop powoduje, że kobiety rozpoczynają wspólne, pełne zaskakujących zwrotów akcji śledztwo. Jest to jednak dopiero preludium do tego, co wydarzy się w momencie, kiedy zidentyfikują sprawcę swoich cierpień. Tym, co dodaje pikanterii całej historii, jest jej tło. Autor rozwija przed nami cały wachlarz emocji. W palecie tej odnajdujemy trudne relacje rodzinne, więzi matek i córek, skomplikowane układy damsko - męskie, jak również motyw samotności, zarówno tej z wyboru, jak i przymuszonej.  

"Córeczki" to kryminał, który od pierwszych stronic utrzymuje Czytelnika w napięciu. Nie sposób oderwać się od lektury. Każdy poszczególny rozdział kończy się takim zwrotem akcji, że  nie można oprzeć się konieczności sięgnięcia po kolejny. To, co znamienne dla tej powieści to fakt, że nie jest to typowy krwawy kryminał. Książka porusza bowiem wiele istotnych tematów - zawiłości więzi rodzinnych, wrażliwości, wpływu przeżyć każdego człowieka na jego dalsze losy. Przede wszystkim jednak to opowieść o konieczności dokonywania wyborów oraz mierzenia się z ich skutkami. I to na różnych płaszczyznach. A także tego, iż nie zawsze dane nam jest decydować samodzielnie... Ten thriller psychologiczny to rewelacyjne studium ludzkiego umysłu, wyjątkowy porter psychologiczny sprawcy i ofiary. Z pewnością pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli kryminalnych opowieści, ale także pasjonatów ludzkich zachowań. 

Podsumowując, "Córeczki" to powieść, która trafi w gusta nie tylko miłośników kryminałów, ale także Czytelnika poszukującego opowieści o wnętrzu człowieka, okolicznościach, które determinują jego postawy i wybory. Stanowi doskonały dowód na to, że nie wszystko jest takie, jakim pozornie wydaje się być. Nawet najokrutniejszy człowiek ma czułe punkty. I przeciwnie - osoby wydawać by się mogło prawe i nieskazitelne, w pewnych okolicznościach zdolne są do wstrząsających czynów. Dzieło Adriana Bednarka z pewnością zostaje z Czytelnikiem jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Biorąc pod uwagę aktualne okoliczności przyrody, to rewelacyjna lektura na deszczowe, szare dni i wieczory. Jako pasjonatka kryminalistyki, psychologii i tematów pokrewnych z pełną stanowczością wystawiam "Córeczkom" najwyższą notę i z niecierpliwością oczekuję kolejnej powieści Autora. Oby takiego samego formatu!