piątek, 15 kwietnia 2022

"Dziecięce koszmary" – Lisa Gardner

Dzieci to z reguły fascynujące istoty – nie tylko ze względu na ogromne pokłady wrażliwości, lecz również kreatywność i wybujałą wyobraźnię, które z biegiem lat powoli przekształcają się w dojrzałość. Często mówi się, że przez swój prosty sposób pojmowania świata (ale jakże urzekający!) widzą rzeczy, które dorośli niepotrzebnie komplikują. Niestety, przez swoją niewinność i chęć poznania świata ze wszystkich stron bez świadomości czyhającego za rogiem zła, padają ofiarą manipulacji oraz zbrodni, przyprawiających nas o dreszcze. Ale co jeśli role zostałyby odwrócone? Co, jeśli te urocze istoty zamieniłyby się w prawdziwych oprawców bez skrupułów? Czy dzieci potrafią być z natury złe? Poznajcie historię dziecięcych koszmarów opisanych przez Lisę Gardner..




Nr recenzji: 598
Tytuł: "Dziecięce koszmary"
Autor: Lisa Gardner
Data polskiego wydania: 23 marca, 2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 464
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10



Cztery ofiary śmiertelne, jedna w stanie krytycznym. Policja, wezwana na miejsce zbrodni w spokojnej dzielnicy Bostonu, zastaje zwłoki kobiety i trójki dzieci zadźganych nożem. A ciężko ranny mężczyzna w śpiączce trafia do szpitala. Wszystko wskazuje na to, że załamany utratą pracy, zabił żonę i dzieci, a potem próbował popełnić samobójstwo.
Wkrótce w innej dzielnicy dochodzi do podobnej zbrodni. Na pierwszy rzut oka te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Mimo to prowadząca oba śledztwa detektyw D.D. Warren uparcie twierdzi, że coś je łączy.
Jak zwykle się nie myli (kto by pomyślał). Tropy prowadzą do jednego z bostońskich szpitali, w którym zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. Dla pracującego na oddziale psychiatrii dziecięcej Danielle Burton, która przed laty przeżyła rodzinną tragedię, koszmar zaczyna się od nowa.
A D.D. Warren staje wobec odpowiedzi na pytanie: czy dzieci są zdolne do zbrodni?

Co to dużo mówić, kolejna seria z cyniczną i dość sarkastyczną blondynką – detektyw D.D. Warren, która oficjalnie zostaje moim autorytetem! Szczerze powiedziawszy, zaczynam myśleć, że Lisa Gardner to nie tylko amerykańska mistrzyni thrillerów, lecz również niewyczerpane źródło zagadek kryminalnych. Teoretycznie recenzuję już jej czwartą powieść na tym blogu i same pochlebstwa na jej temat mogą wydać wam się ciut podejrzane, ale cóż ja poradzę, skoro jej styl, nie ma nic do zarzucenia..
Pokochałam czwarty tom (podobnie jak wszystkie inne) przez prosty język i niesamowite poczucie humoru autorki – czyli czynniki, które są dla mnie najważniejsze. Wspomniałam kiedyś, że jej największym atutem jest warsztat, co nadal podtrzymuje – chwała Bogu, że nie ma żadnych nużących opisów! Postacie spod pióra Gardner to istne ikony, a emocjonująca, rozsadzająca wewnętrznie akcja, która wbija w fotel, zaspokaja moją miesięczną dawkę adrenaliny. Mimo że jestem amatorką w tych sprawach, przed przeczytaniem każdego thrillera autorki próbuję rozpracować zakończenie, analizując dokładnie treść książki (dosłownie robię notatki) i na tę chwilę nie udało mi się ani jeden raz.. Cóż, prawdopodobnie moja niekompetencja miała w tym duży udział, lecz lepiej zwalić wszystko na Gardner i jej nieprzewidywalne zakończenia..

Chyba najbardziej urzeka mnie ten realizm i człowieczeństwo, które za każdym razem zostają niesamowicie ukazane. Zwieńczenie historii nie jest oczywiste, przez co zmusza do myślenia, lecz ma swoje logiczne wytłumaczenie. Gardner znalazła złoty środek, przez co jej powieści okazują się tak doskonałe, a jednocześnie wartościowe merytorycznie. W powyższej pozycji dowiadujemy się wiele z zakresu psychiatrii dziecięcej, co szczególnie odmieniło mój sposób postrzegania irytujących bachorów, która na pierwszy rzut oka wydają się po prostu niewychowane. "Dziecięce koszmary" z solidną dawką emocji pokazują jednak, że nie zawsze złe zachowanie dziecka to wina rodzica. Jak sama zaznaczyła autorka: "To tylko dzieci. Bardzo się starają. Ich rodzice również". Żeby jednak zrozumieć sens tego zdania, trzeba się zagłębić w fabułę, co nie jest problemem, ponieważ dosłownie wciąga w całości (dlatego posłuchajcie rady eksperta i sięgnijcie po nią dopiero po wykonaniu swoich obowiązków, bo w przeciwnym razie źle to może się skończyć).

Warto jeszcze raz wspomnieć o bohaterach, bo to oni nadają książce tyle dynamizmu. "Dziecięce koszmary" ukazane są z trzech różnych perspektyw, które zadowolą każdego perfekcjonistę, gdyż w ostatnich stronach doskonale się uzupełniają. W dodatku wplątanie postaci z innych tomów.. Cóż, cieszę się, że Bobby Dodge wciąż nie został zapomniany! Ciekawi mnie jednak postać Alexa, który szczególnie zaintrygował naszą niezależną panią detektyw. Jestem ciekawa, jak ich relacja potoczy się dalej i czy D.D. w końcu znudzi się samotność.

Kryminalna otoczka, cięty język tak bardzo charakterystyczny dla Gardner oraz doskonałe psychologiczne tło, to coś, co przyprawi o palpitację serca każdego miłośnika mrocznych klimatów, dlatego grzechem będzie odpuszczenia sobie powyższej pozycji. Osobiście, z każdym tomem staję się coraz bardziej zachwycona i zauroczona serią z D.D. Warren. Mam nadzieję, że podzielicie mój zachwyt, ponieważ takiej dawki adrenaliny, emocji i humoru nie dostaniecie nigdzie indziej. Gęsia skórka do samego końca!

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze proszę o krótki komentarz poniżej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)